Mięśnie jako gruczoł dokrewny: co Twoje ciało wydziela podczas treningu

Mięśnie kojarzą się z ruchem, nie z wydzielaniem hormonów. Tymczasem od blisko dwudziestu lat nauka traktuje tkankę mięśniową jako pełnoprawny narząd endokrynny, czyli taki, który podczas pracy uwalnia do krwi substancje wpływające na mózg, tkankę tłuszczową, układ odpornościowy i kości. To dobrze udokumentowany mechanizm. Ale jedna z jego najgłośniejszych bohaterek, cząsteczka o nazwie irisin, chwalona w mediach wellness jako „hormon ćwiczeń”, od ponad dekady jest przedmiotem poważnego sporu naukowego o to, czy w ogóle da się ją wiarygodnie zmierzyć.

Kiedy nauka odkryła, że mięśnie mówią do reszty ciała

Przełomową pracę na ten temat opublikował w 2008 roku w „Physiological Reviews” duński zespół Bente Klarlund Pedersen i Marka Febbraio, wprowadzając do obiegu naukowego termin „miokiny”: białka i peptydy, które kurczący się mięsień uwalnia do krwiobiegu, działając na odległe narządy podobnie jak hormony. Od tego czasu opisano już kilkadziesiąt takich substancji. Jedna z najlepiej poznanych, interleukina 6, podczas intensywnego wysiłku potrafi wzrosnąć w osoczu nawet stukrotnie, po czym wraca do normy w ciągu kilku godzin. Wbrew swojej reputacji cytokiny prozapalnej, w tym kontekście działa przeciwstawnie: poprawia wychwyt glukozy przez mięśnie i tłumi stan zapalny, co po części tłumaczy, dlaczego regularny ruch pomaga w cukrzycy typu 2 i zespole metabolicznym.

Oś mięśnie-mózg: co dzieje się w Twojej głowie po treningu

Najbardziej intrygującym wątkiem jest komunikacja mięśni z mózgiem. Przegląd Severinsen i Pedersen, opublikowany w 2020 roku w „Endocrine Reviews”, opisuje, jak regularny trening aerobowy zwiększa objętość hipokampa, struktury mózgu kluczowej dla pamięci, nawet o 12% u zdrowych osób i o 16% u pacjentów ze schizofrenią, w badaniach trwających około trzech miesięcy. W tym mechanizmie kluczową rolę odgrywa czynnik neurotroficzny pochodzenia mózgowego, w skrócie BDNF, wspierający przeżywalność neuronów i tworzenie nowych połączeń.

Tu jednak zaczyna się niuans, który rzadko trafia do popularnych artykułów. Nowszy przegląd, opublikowany w 2026 roku w „Archives of Pharmacal Research”, zaznacza wprost, że status BDNF jako prawdziwej miokiny endokrynnej jest sporny: wczesne badania na ludziach, mierzące różnicę stężenia we krwi tętniczej i żylnej w poprzek pracującego mięśnia, nie wykazały, żeby mięśnie realnie uwalniały BDNF do krwiobiegu, mimo że produkują go wewnętrznie. Innymi słowy, trening prawdopodobnie podnosi poziom BDNF we krwi, ale niekoniecznie dlatego, że wydzielają go mięśnie, działanie może być bardziej lokalne (autokrynne i parakrynne) niż systemowe.

Irisin: gwiazda mediów wellness, koszmar laboratoriów

Żadna miokina nie zdobyła większej popularności niż irisin. Odkryta w 2012 roku przez zespół Bruce'a Spiegelmana, miała przekształcać biały, magazynujący tłuszcz w brązowy, spalający energię, a przy okazji przenikać barierę krew-mózg i pobudzać produkcję BDNF. Media i marki suplementów szybko ochrzciły ją „hormonem ćwiczeń”, przypisując jej potencjał terapeutyczny w otyłości, depresji, a nawet chorobie Alzheimera.

Problem w tym, że od samego początku towarzyszy jej spór o metodologię pomiaru. W 2015 roku zespół Elisy Albrecht opublikował w „Scientific Reports” pracę pod wymownym tytułem „Irisin, mit, a nie miokina indukowana wysiłkiem”. Przeanalizowali cztery komercyjne zestawy ELISA używane do pomiaru irisin we krwi i wykazali, że stosowane w nich przeciwciała silnie reagują krzyżowo z niezwiązanymi białkami surowicy. Używając rekombinowanej irisin jako kontroli pozytywnej, nie znaleźli sygnału o oczekiwanej wielkości w żadnej badanej próbce ludzkiej. Autorzy podsumowali to jako dowód przeciwko fizjologicznej roli irisin u ludzi w dotychczas stosowanych metodach pomiaru.

Kontrowersja nie wygasła. Przegląd w „Endocrine Reviews” z 2020 roku stwierdza wprost, że dziewięć lat po odkryciu irisin wszystkie publikowane dane oparte na testach ELISA wciąż obarczone są poważnymi problemami metodologicznymi. Nowsza analiza metodą spektrometrii mas, mimo że uznawana za dokładniejszą, sama napotyka trudności z powtarzalnością przy tak niskich stężeniach. Jeden z zespołów badawczych podsumował sytuację żartobliwie, ale trafnie: mierzenie irisin przypomina gonienie cieni.

Co z tego wynika dla Ciebie

Duży obraz jest solidny: mięśnie podczas pracy realnie komunikują się z resztą organizmu, a mechanizm ten częściowo tłumaczy, dlaczego ruch pomaga w tak wielu obszarach zdrowia naraz, od metabolizmu po nastrój. Ale konkretne, pojedyncze cząsteczki, zwłaszcza te promowane w social mediach jako klucz do konkretnego efektu, zasługują na większą ostrożność. Jeśli produkt czy suplement obiecuje „zwiększenie poziomu irisin”, warto pamiętać, że naukowcy sami wciąż spierają się, jak ją w ogóle wiarygodnie zmierzyć. Solidniejszym punktem odniesienia pozostaje to, co dobrze zbadane: regularny ruch, nawet w minimalnej dawce, o czym pisałyśmy przy okazji badań nad tym, ile treningu siłowego naprawdę potrzeba.

To materiał informacyjny, nie porada medyczna.

Źródła

  • Pedersen B.K., Febbraio M.A., „Muscle as an Endocrine Organ”, Physiological Reviews, 2008
  • Severinsen M.C.K., Pedersen B.K., „Muscle-Organ Crosstalk: The Emerging Roles of Myokines”, Endocrine Reviews, 2020 — academic.oup.com
  • Albrecht E. i wsp., „Irisin - a myth rather than an exercise-inducible myokine”, Scientific Reports, 2015 — nature.com
  • „Exercise-induced myokines in metabolic regulation: mechanisms, mimetics, and translational potential”, Archives of Pharmacal Research, 2026 — pmc.ncbi.nlm.nih.gov
Powrót do blogu