Sauna a serce: co pokazują fińskie badania, a czego jeszcze nie wiemy

W Finlandii sauna nie jest luksusem ani atrakcją turystyczną. To codzienność – w kraju liczącym niespełna 5,5 miliona mieszkańców działa ponad 3 miliony saun. Związek między sauną a sercem naukowcy badają od dekad, a mimo to wciąż się o niego spierają. Liczby z klasycznego, wielokrotnie cytowanego badania robią wrażenie – regularne saunowanie wiąże się nawet z o połowę niższym ryzykiem zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych. Te same dane wywołały jednak w środowisku naukowym coś rzadszego niż entuzjazm: formalny, opublikowany spór o to, czy sauna rzeczywiście robi coś dla serca, czy po prostu korzystają z niej ludzie, którzy i tak żyliby dłużej. Sprawdźmy, co dokładnie pokazują dane i dlaczego badacze się o nie kłócą.

Liczby, które zrobiły karierę

Punktem wyjścia całej dyskusji jest jedno badanie: Kuopio Ischaemic Heart Disease Risk Factor Study, w skrócie KIHD, prowadzone we wschodniej Finlandii. Zespół Jariego Laukkanena śledził losy 2315 mężczyzn w wieku 42–60 lat przez medianę 20,7 roku i opublikował wyniki w 2015 roku w JAMA Internal Medicine.

Mężczyzn podzielono według częstości korzystania z sauny: raz w tygodniu, dwa lub trzy razy, oraz cztery do siedmiu razy. Po uwzględnieniu wieku, wskaźnika BMI, ciśnienia krwi, poziomu cholesterolu, palenia, spożycia alkoholu, przebytego zawału, cukrzycy i aktywności fizycznej – czyli klasycznych czynników ryzyka sercowego – różnica między grupami okazała się spora. Osoby korzystające z sauny cztery-siedem razy w tygodniu miały o 63% niższe ryzyko nagłego zgonu sercowego niż te chodzące do sauny raz w tygodniu (hazard ratio 0,37, przedział ufności 0,18–0,75). Podobny, istotny statystycznie trend zaobserwowano dla zgonów z powodu choroby wieńcowej, ogólnej choroby sercowo-naczyniowej i zgonu z jakiejkolwiek przyczyny. Znaczenie miał też czas trwania pojedynczej sesji – powyżej 19 minut wiązało się z niższym ryzykiem niż poniżej 11 minut.

Hazard ratio to miara z badań kohortowych – mówi, o ile razy niższe lub wyższe jest ryzyko zdarzenia w jednej grupie względem drugiej, po odjęciu wpływu znanych czynników zakłócających. Liczba poniżej 1 oznacza niższe ryzyko. Sama miara nie mówi jednak nic o przyczynie – tylko o statystycznym powiązaniu w obserwowanej grupie. To rozróżnienie będzie kluczowe za chwilę.

Sauna a serce to nie cała historia

Ten sam zespół, korzystając z tej samej kohorty, publikował w kolejnych latach analizy wiążące częste saunowanie także z niższym ryzykiem udaru mózgu (czasopismo Neurology, 2018), niższym ryzykiem otępienia i choroby Alzheimera (Age and Ageing, 2017) oraz mniejszym ryzykiem rozwoju nadciśnienia tętniczego (American Journal of Hypertension, 2017). Lista korzyści rosła z roku na rok – co samo w sobie zaczęło budzić czujność części badaczy: niemal wszystkie te ustalenia wychodzą z jednej fińskiej grupy badawczej i jednej kohorty, a nie z niezależnych powtórzeń w innych populacjach.

Kobiety pojawiły się w danych później

Pierwsze, najczęściej cytowane badanie objęło wyłącznie mężczyzn. Kobiety trafiły do analiz KIHD dopiero w badaniu opublikowanym w BMC Medicine w 2018 roku, obejmującym 1688 osób (ponad połowa to kobiety, średni wiek 63 lata), obserwowanych przez medianę 15 lat. Wynik poszedł w tym samym kierunku: cztery-siedem sesji tygodniowo wiązało się z około 70-procentowym niższym ryzykiem zgonu sercowo-naczyniowego względem jednej sesji w tygodniu (hazard ratio 0,30, 95% CI 0,14–0,64), a efekt utrzymał się po uwzględnieniu dodatkowych czynników, jak aktywność fizyczna czy status społeczno-ekonomiczny. Autorzy nie znaleźli istotnej różnicy w sile tego związku między płciami. To dobra wiadomość dla kobiet czytających nagłówki o saunie – ale nadal jest to ta sama fińska populacja, obserwowana przez ten sam zespół. Niezależnej replikacji w zupełnie innym kraju wciąż brakuje.

Naukowcy, którzy powiedzieli „poczekajcie”

W październiku 2015 roku, kilka miesięcy po publikacji flagowego badania, JAMA Internal Medicine opublikowało dwa niezależne listy krytyczne – jeden autorstwa Miki Kivimäkiego z zespołem, drugi Yorama Epsteina i Yehudy Shoenfelda – noszące niemal identyczny tytuł: „The Link Between Sauna Bathing and Mortality May Be Noncausal” (związek między saunowaniem a śmiertelnością może nie być przyczynowy). Argument obu grup był podobny: badanie kohortowe, niezależnie od tego, jak starannie dopracowane statystycznie, nie potrafi odróżnić przyczyny od zbiegu okoliczności. Osoby korzystające z sauny cztery-siedem razy w tygodniu mogą różnić się od tych chodzących raz w tygodniu w sposób, którego żaden kwestionariusz nie wyłapie – ogólną dbałością o zdrowie, stabilnością życiową, jakością snu, siecią społeczną. W epidemiologii nazywa się to czynnikiem zakłócającym resztkowym – tym, co zostaje po odjęciu wszystkich zmiennych, które badacz pomyślał, żeby zmierzyć.

Laukkanen i współautorzy odpowiedzieli na obie krytyki, przyznając wprost, że badania obserwacyjne nie mogą ustalić przyczynowości, i broniąc solidności swoich analiz statystycznych. Spór pozostał nierozstrzygnięty – co jest normalnym stanem rzeczy w nauce, dopóki nie pojawi się niezależna replikacja albo duże badanie eksperymentalne. Systematyczny przegląd z 2018 roku (Evidence-Based Complementary and Alternative Medicine) objął 40 badań nad regularnym saunowaniem, ale tylko 13 z nich miało formę randomizowanego badania kontrolowanego, a większość była mała – poniżej 40 uczestników. Twardych, eksperymentalnych dowodów wciąż jest niewiele.

Co prawdopodobnie dzieje się w organizmie

Mechanizmy, które mogłyby tłumaczyć realny efekt, są prawdopodobne, choć nie w pełni potwierdzone. Przegląd w Mayo Clinic Proceedings (Laukkanen, Laukkanen, Kunutsor, 2018) wymienia obniżenie ciśnienia krwi, poprawę funkcji śródbłonka naczyń, modulację układu autonomicznego w stronę reakcji uspokajającej oraz zmniejszenie przewlekłego stanu zapalnego niskiego stopnia jako możliwe drogi działania ciepła na układ krążenia.

Tu jednak pojawia się kolejna dawka ostrożności. Kanadyjscy badacze (Gravel i wsp., Physiological Reports, 2019) sprawdzili, czy pojedyncza sesja w saunie od razu poprawia rozszerzalność tętnicy ramiennej zależną od przepływu – jeden z markerów zdrowia naczyń – u 21 zdrowych osób w średnim i starszym wieku. Nie znaleźli żadnej istotnej, natychmiastowej poprawy. Innymi słowy: jeśli sauna rzeczywiście chroni serce, efekt najprawdopodobniej buduje się latami regularnej praktyki, a nie pojawia się po jednej wizycie – podobnie jak pojedynczy spacer nie obniży ryzyka zawału, ale lata regularnego ruchu już tak. To odróżnia saunę od zimnych kąpieli po treningu siłowym, gdzie efekty (i ryzyka) pojawiają się znacznie szybciej.

Sauna to nie dla każdej

Dla zdrowych osób bez przeciwwskazań sauna uchodzi za bezpieczną formę relaksu. Klasyczny przegląd bezpieczeństwa opublikowany w American Journal of Medicine (Hannuksela, Ellahham, 2001) wymienia jednak konkretne przeciwwskazania: niestabilną dusznicę bolesną, przebyty niedawno zawał serca oraz ciężkie zwężenie zastawki aortalnej. Ostrożność zalecana jest też przy niekontrolowanym nadciśnieniu tętniczym.

W ciąży sprawa jest mniej jednoznaczna, niż sugerują starsze publikacje sauna-specyficzne. Aktualne wytyczne amerykańskiego Kolegium Położników i Ginekologów (ACOG, 2020) zalecają unikanie sytuacji znacząco podnoszących temperaturę wewnętrzną ciała, w tym sauny i łaźni parowej – zwłaszcza w pierwszym trymestrze. Najbezpieczniej skonsultować to indywidualnie z lekarzem prowadzącym ciążę, zamiast kierować się ogólnymi zaleceniami z jednego czy drugiego źródła.

Dodatkowa zasada zdroworozsądkowa: alkohol i sauna to zły duet – połączenie może obniżyć ciśnienie krwi na tyle gwałtownie, że zwiększa ryzyko omdlenia i zaburzeń rytmu serca. Po wyjściu z gorącego pomieszczenia dobrze dać ciału czas na ochłonięcie i odpowiednio się nawodnić, a na przebranie wybrać naturalne, przewiewne tkaniny – jak te z kolekcji ViveMotion – które nie zatrzymują wilgoci tak jak część syntetyków.

Więc sauna czy nie sauna?

Uczciwa odpowiedź brzmi: prawdopodobnie tak, jeśli sprawia przyjemność i nie ma przeciwwskazań – ale nie dlatego, że nauka to udowodniła. Dane z fińskiej kohorty KIHD są duże, spójne i wielokrotnie analizowane, ale wciąż pochodzą z jednej grupy badawczej i jednej populacji, a formalna, opublikowana krytyka podważająca przyczynowość nigdy nie została w pełni rozwiana – tylko odparta argumentami, które same w sobie nie zamykają sprawy. Potrzeba niezależnej replikacji w innej populacji albo dużego badania eksperymentalnego, żeby przesunąć tę hipotezę z kategorii „prawdopodobne” do „udowodnione”.

Do tego czasu najbezpieczniej traktować regularne saunowanie jako element szerszego, zdrowego stylu życia – obok snu, ruchu i diety – a nie jako samodzielny lek na serce. Jeśli masz rozpoznaną chorobę serca, niekontrolowane nadciśnienie lub jesteś w ciąży, skonsultuj korzystanie z sauny ze swoim lekarzem przed włączeniem go do rutyny.

Źródła

  • Laukkanen T., Khan H., Zaccardi F., Laukkanen J.A., „Association Between Sauna Bathing and Fatal Cardiovascular and All-Cause Mortality Events”, JAMA Internal Medicine, 2015 – pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25705824
  • Laukkanen T., Kunutsor S.K., Khan H., Willeit P., Zaccardi F., Laukkanen J.A., „Sauna bathing is associated with reduced cardiovascular mortality and improves risk prediction in men and women”, BMC Medicine, 2018 – ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6262976
  • Kivimäki M., Virtanen M., Ferrie J.E. oraz Epstein Y., Shoenfeld Y. (wraz z odpowiedzią autorów), „The Link Between Sauna Bathing and Mortality May Be Noncausal”, JAMA Internal Medicine, 2015 – pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/26436738
  • Laukkanen J.A., Laukkanen T., Kunutsor S.K., „Cardiovascular and Other Health Benefits of Sauna Bathing: A Review of the Evidence”, Mayo Clinic Proceedings, 2018 – mayoclinicproceedings.org
  • Gravel H. i wsp., „Acute effect of Finnish sauna bathing on brachial artery flow-mediated dilation and reactive hyperemia…”, Physiological Reports, 2019.
  • Hussain J., Cohen M., „Clinical Effects of Regular Dry Sauna Bathing: A Systematic Review”, Evidence-Based Complementary and Alternative Medicine, 2018.
  • American College of Obstetricians and Gynecologists (ACOG), „Physical Activity and Exercise During Pregnancy and the Postpartum Period”, 2020.
Powrót do blogu